Kawowe recenzje #15 – Hayb Kolumbia Luis Hernsto (Barrel Aged)

To już ostatnia „Kawowa Recenzja” z mojej strony w tym roku, dlatego będzie ona szczególna. Dziś porównuje te same kawy, jednakże z różnych obróbek typu Barrel Aged (są to ziarna, które przed wypaleniem fermentowały w beczkach po alkoholach). Jedna z nich była beczkowana w „rumie”, a druga w „Bourbonie”. Jak smakują? Czy warto takie kawy wybierać? Zapraszam do artykułu!

Jest to o tyle ciekawa recenzja, ponieważ są to moje pierwsze paczki HAYB po „rebrandigu palarni”, podczas którego zrezygnowali z pudełek papierowych na rzecz „działania eco”. Nowe paczki są biodegradowalne. Tym samym chcą zmniejszyć ilość produkowania niepotrzebnych śmieci, co jest dobrym krokiem w kierunku dbania o środowisko!

Same paczki prezentują się zacnie – prosty design, łączenie tekstu polsko/angielskiego (co może spekulować wejście palarni na rynek zagraniczny), odbijające się ciekawe kolory i czystość tekstu. Duży plus wizualny.

Jedyny minus, którego mogłabym się delikatnie przyczepić, to mniejsza widoczność daty palenia na opakowaniu. Jest ona dla mnie istotnym elementem, na który zawsze zwracam uwagę. Możliwe, że kolorystyka nowego opakowania zbyt mało kontrastuje z samym nadrukiem, jednakże jak się dobrze przyjrzeć to można go odczytać.

W zestaw wchodzą dwie kawy – Kolumbia Luis Hernesto:

Region – Ibague
Obróbka – Myta w wersji Rum B.A. oraz Bourbon B.A.
Odmiana botaniczna – Caturra Colombia
Preferowane parzenie – metody przelewowe

Kolumbia Luis Hernesto występuje w dwóch wersjach: Rum B.A. oraz Bourbon B.A. W samym wyglądzie ziaren nie dopatrzyłam się różnic, bo głównie zapach jak i smak odgrywają tutaj odmienną rolę. Rum pachnie zdecydowanie delikatniej i słodko. Kojarzy się lekko z pieczonym jabłkiem, może amaretto (ale to skojarzenie przez sezon świąteczny🤭). Bourbon z kolei niesie skojarzenie z likierami kawowymi, jest cięższy w zapachu i mniej słodki.

Wiem, że już zaczęłam pisać o samym ziarnie, jednak samo opakowanie od tylnej strony również zasługuje na dwa słowa ode mnie. Znajduje się tam kod QR, a po jego zeskanowaniu można poczytać nieco więcej o danej kawie, na stronie sklepu. Takich zabiegów nie spotyka się dość często na opakowaniach kawy, a pozwala to podejrzeć więcej informacji znajomym, którzy wpadli na kawę lub w momencie, gdy jest ona na brewbarze w kawiarni i chcemy ją „wygooglować”.

Cupping time, czyli smak porównawczy

Zanim ziarna wpadły pod metodę przelewową, zestawiłam kawy B.A. obok siebie w cuppingu.

Wersja z rumem – posmak miodu, rumowa słodycz, skojarzenie coś z mojito (chociaż bardziej takim bez mięty). Delikatna owocowość samej czarki, a posmak alkoholu jest dość subtelny.

Wersja z Bourbonem – „typowy barrel” (nie ujmuję jej, ale stwierdzam to z zapachu i smaku), mocniejszy w smaku niż rum. Czułam posmak rodzynek, oraz słodycz wanilii i likieru kawowego. Różnica jest wyczuwalna – obróbkę Rum poleciłabym dla osób, które boją się „innych” kaw, albo chcą się do nich przemóc. Bourbon jest mocniejszym smakiem i jego poleciłabym dla fanów takich ciekawych kawek.

Na półce miałam jeszcze inną kawę z obróbki Rum B.A, więc stwierdziłam, że będzie to miły dodatek do testu. Opinie o Kolumbii Rum już znacie, więc powiem niecow więcej o zestawieniu przy Rwandzie Rushashi Honey Rum B.A. od Haybu.

Rwanda wyszła zdecydowanie o wiele słodsza, pełna owoców, a nawet i poczułam tropiki (ananas, może i pinacolada). Czuć różnicę, gdzie czarka z Kolumbią Washed jest zdecydowanie rześka (przez obróbkę), a Rwanda ma więcej z alkoholowego posmaku.

Nadal patrząc pod Bourbon, nie jest to szok alkoholu, ale zdecydowanie subtelniejsza wersja.

Podsumowanie przygody Barrel Aged

Kawy zaparzone przelewowo trochę się zmieniły, gdzie Bourbon zyskał jeszcze mocniejszy smak i zapach kawy typowy dla obróbki B.A. (skrót od Barrel Aged), a wersja z Rumem stała się bardziej owocowa i alkohol zaginął w tle. Osobiście wersja z Rumem jest dla mnie bardziej przystępna do picia nawet i codziennie, a Bourbon odstawiłabym na specjalne okazje (teraz wiem, czego będę szukać w przyszłości).

Podsumowując – kawy tego typu nie są dla każdego. Są to cięższe odczucia smakowe, które nie każdy lubi. Na zimę, pod drinki albo dopasowanie do pogody są idealne. Miło spróbować coś innego dla odmiany, ale nie ma co kupować na siłę.

Sam Hayb słynie z ciekawych innowacji kawowych, więc polecam ich śledzić (szczególnie dla przyszłych akcji typu kaw B.A., bo bardzo szybko schodzą).

Cieszę się, że mogłam dla Was pisać w tym roku i życzę Wam wesołych świąt oraz pysznej kawusi. 🙋‍♀️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.