Kawowe Recenzje #8 – Geek Session (Coffee Sessions)

Kolejny zestaw kaw opatrzony w piękne opakowanie. Tym razem jest to projekt od Marcina – entuzjasty kawy, dla innych entuzjastów kawy. Więcej o całym projekcie jak i o danych kawach w tym artykule.

Rozpocznę od przedstawienia, o co w tym chodzi. Coffee Session jest to niezobowiązująca i dobrowolna subksrypcja. Subkrypcja? Nic bardziej mylnego. Nie opłacamy nic co miesiąc, bo paczki wychodzą nieregularnie i w różnych odsłonach. Jednak za każdym razem można było „ponownie zakupić zestaw” i móc próbować wielu kaw.

    Konkretnie są trzy zestawy:
  • First Session -& dla smakoszy, którzy chcą wyrobić swój gust lub dla początkujących, aby poznać jaki region będzie tym ulubionym,
  • African Session – kawy tylko z Afryki (co sama nazwa wskazuje 🤭), które zaskoczą i przyniosą prawdziwe doznania smaków herbaty i soczystych owoców,
  • Geek Session – dla „zaawansowanych” kawoszy, pragnących poznać najciekawsze pozycje poprzez obróbkę lub terroir (umiejscowienie plantacji) 🤓
Coffee Sessions

Coffee Sessions

Coffee Sessions – Powyżej widzicie daną stronę jak prezentują się zestawy i cała szata graficzna. Na górze są proste odnośniki, dlaczego warto kupić zestawy, kim jest Marcin albo możliwość zakupienia z zestawem kawowych akcesori np. drip i młynek.


    Każdy zestaw zawiera:
  • 6 kaw pakowanych po 50g (do zaparzenia na 2/3 napary) czyli 300g kawki
  • koperta z zaklejonym listem (o nim później)
  • naklejki lub inny drobny bonus
  • pocztówka z danego zestawu
  • piękne dla oka prezentacja całego zestawu
  • saszetka minerałów Third Wave Water


Kiedyś wspominałam o tym, jednak jest to bardzo istotne dla kaw. Zawartość tej skromnej saszetki rozpuszcza się w 5 litrach wody destylowanej i miesza, dzięki czemu otrzymamy idealną wodę do parzenia kawy, zgodnie ze standardami Speciality Coffee Association.

W skład saszetki wchodzą 3 minerały, które występują naturalnie w wodzie: siarczan magnezu, cytrynian wapnia i chlorek sodu. Wszystko jest idealnie dopasowane, aby wyciągnąć z ziaren to, co najlepsze.


Każda z kaw jest zakodowana cyframi po to, aby nie sugerować się palarnią/obróbką tylko samym smakiem. W zestawie znajduje się fioletowa koperta, która zawiera listę próbek (nazwa palarni, nazwa kawy, region, rodzaj obróbki, odmiana botaniczna, wysokość upraw oraz data palenia). Jednak na stronie podczas zakupu wybranego zestawu są przedstawione palarnie jakie w nim zagoszczą. Wszystko wybiera Marcin i wcześniej testuje czy „spełni oczekiwania” dla kawoszy.


Wracając do koperty, po drugiej stronie jest zapis punktacji oraz notatek, które można zapisać po przetestowaniu kaw i zebraniu pierwszej oceny. Ułatwi to zapamiętanie danych pozycji i wyszukiwanie w przyszłości zbliżonych, które nam zasmakowały.

Skąd pomysł na to wszystko?

Na samej stronie Marcin zamieścił sekcję „Dlaczego lepiej wybrać Coffee Session” oraz „Poznajmy się”, gdzie też wspomina kilka słów o sobie i zestawach.

Z danej sekcji stworzyłam kolaż, który każdy z Was może wyczytać powody, dlaczego warto. Sama się z nimi zgadzam, bo można zakupić „paczkę kawy” ale równie dobrze może to być 6 różnych, próbując i szukając idealnej paczki. Jest też szansa, że po spróbowaniu zestawu wybierzesz tą jedyną, którą zakupisz aby mieć na dłużej.


Osobiście, sama uwielbiam próbować nowe smaki, kawy i palarnie, jednak dużo paczek mi potrafi potem zalegać. Po takim zestawie nic mi nie zostaje (a czasami szkoda), ale mogę próbować dużo pysznych nowości.

Czas na konkrety!

Moja wersja paczki to Geek Session, bo uwielbiam testować nowości kawowe na rynku. Z kopertą czekała na sam koniec, bo wykorzystałam Notes do cuppingów od Hayb x Notes Sensoryczny. W nim zapisałam wszystko co to najważniejsze i je oceniłam.


Niestety po raz kolejny nie byłam przygotowana na 6 próbek, więc dwie są w innych filiżankach. Są podobnego rozmiaru, więc w niczym to nie przeszkadzało. Już przy zalewaniu kaw można zauważyć inny wygląd naparów w czarkach i unoszącej się cremy.


Usuwanie cremy czyli wierzchniej piany jest satysfakcjonujące ale również wymagające. To co zaprezentowałam na zdjęciu jest wykonane jedną ręką (bo drugą robiłam zdjęcie) więc nie jest to idealne. Najlepiej usuwanie tej pianki robić dwoma łyżkami łapiąc całą powierzchnie czarki. Pomaga to później lepiej spijać bez żadnych dodatków.


Jak smakowały poszczególne kawy?

Nie ma co oszukiwać, zestaw był pyszny. Nie wszystko mi posmakowało od razu, bo różnicę między czarkami były spore. Jednak gdy próbowałam kilka razy tą samą czarkę, skupiałam się na niej czując coś nowego. Oczywiście cupping „jest płaski”, nie wyciągając wszystkiego z ziarna. Czyli to co było pyszne, będzie jeszcze lepsze jeżeli zrobi się ją dobrym sposobem. To co było mniej dobre, zawsze można dopracować albo forma „parzochy” nie jest dla niej.

  • #1 – Hard Beans, Gwatemala Finca la Soledad. Jest to eksperymentalny anareobic. Na sucho pachniała suszonymi owocami. W smaku nadal miałam takie skojarzenie. Wydawała się lekko gorzkawa, cięższa śliwka wymieszna z rodzynkami. Od razu czułam pewną fermentacje i ona dawało coś ciekawego do naparu.
  • #2 – Blend, Indie Liberica Honey. Tutaj znowu dostałam skojarzenie suszonych owców, jednak cięższa. Domniowała deserowa czekoladowa jak i zapach „mocnej kawy”. Aftertaste orzechowy. W porównaniu z innymi była intesywna i tak czekoladowa, że wybijała się z czarek.
  • #3 – Coffee Proficiency, Honduras Bella Vista. Kolejny anareobic z ozaczeniem, że trwał 90h. Niewiem czemu ale miałam skojarzenie coli z wiśnią albo whisky z colą. To dało mi myślenia, że to również Anareobic. Przyjemne uderzenia kwasowości z „fermentacją”. Bardzo mi zasmakowała.
  • #4 – Sacred Mill, Renesans Kolumbia. Natural. Tutaj mnie „zmiotło”. Wszystkie kawy coś w sobie miały, ale jej zapach już mnie kupił. Skojarzenie orzeźwiającej cytryny i słodkiej mandarynki. Jak taka herbata ale ze słodkim owocowym twistem. Uwielbiam cytrusy, a tutaj najmocniej mi się wybiły. Coś jeszcze w niej kryło się słodkiego co otulało mój język. Zakochałam się
  • #5 – Coffee Grange, Kolumbia Monteblanco. Cold Washed Fermentation. Numer 4 jak i 5 były to Geishe. Tutaj poczułam lub po wcześniejszej czarce miałam skojarzenia herbaty z cytrusowymi owocami, jednak bardziej delikatna. Smaczna, ale tutaj aftertaste był orzechowy, tonując całość.
  • #6 – Coffeelab, Myanmar Ywangan. Obróbka myta. Była to kawa, która mnie zainteresowała pod względem kraju lecz jej sama nie kupiłam (a jednak i tak spróbowałam, co mnie bardzo cieszy). Suszone owoce, zioła, bardziej mocniejsza w posmaku. Był taki „hint” moreli, ale bardzo delikatny. Dominowały tutaj głównie zioła i taka prosta kawa, jednak nie umując jej w żadnym stopniu.


Podsumowanie

Zestawy od Coffee Session Marcina są starannie dobierane i pozwalają poznać spektrum smaków jak i różnych nietypowych krajów. Oprawa graficzna i zadbanie o każdy detal dodaje mu jeszcze wyższą wartość (choć to kawy są najważniejsze).

Akurat w czasie wyjścia mojego postu, Marcin ma przerwę wakacyjną. Jednak to pomoże zaoszczędznić dla Was co niego kaski, aby zakupywać zestawy kiedy znów będą dostępne. Sam Marcin jest bardzo sympatyczny (instagram @coffee_sessions oraz @kawo_grafia) i zawsze chętny do pogadania oraz doradzenia w kawkach.

Trzymajcie się kawomaniacy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.