Kawowe Recenzje #12 – Czarny Deszcz i Czarna Kawa

Pada od 2014, a jego krople raczą nas wysokiej jakości kawami. Mowa o firmie Czarny Deszcz, która zajmuje się nie tylko własnymi kawami, ale szkoli zarówno przyszłych, jak i obecnych baristów. Lokalnie goszczą we Wrocławiu, jednak ich kawy można zamówić przez internet. Dzisiaj poznacie dwie propozycje ziaren z Czarnego Deszczu – Gwatemalę i Tanzanię

Przymierzałem się do tego od dawna (a konkretniej od roku), by w końcu wykorzystać swoją kartę rabatową i zamówić kawy z lokalnej palarni. W końcu stwierdziłem, że już za długo z tym zwlekam i siłą impulsu wpadłem na stronę, zamówiłem kawy.. a teraz chcę się z Wami podzielić swoimi doświadczeniami.

Obie paczki ziaren próbowałem w różnych metodach parzenia, a następnie wąchałem, siorbałem i opisywałem. Mowa tu o singlach z Gwatemali i Tanzanii, wypalonych specjalnie pod filtry – alternatywne metody parzenia.

Moja przygoda z Czarnym Deszczem rozpoczęła się w ubiegłym roku (2020), gdy postanowiłem odbyć zawodowy kurs baristy. Znając dobre opinie na temat firmy postanowiłem wybrać szkolenie, organizowane właśnie przez nich. Choć kawą zajmowałem się już od kilku lat w domu, to muszę przyznać, że taki specjalistyczny kurs jeszcze bardziej poszerzył moją wiedzę i świadomość na temat kawy. Oczywiście przeszedłem go pomyślnie otrzymując certyfikat baristy, a dzięki temu otrzymałem również kartę rabatową na zakup kawy – dlatego polecam odbyć taki kurs, bo zniżka jest dożywotnia!

Jednak zostawmy stare dzieje na kartach historii i wróćmy do naszych kaw – w końcu to o nich jest ten artykuł.

Czarny Deszcz – Gwatemala Santa Barbara

Pierwsza z omawianych w artykule kaw, to ziarna single origin z Gwatemali. Region, na którym są uprawiane, to najzabawniejsza z nazw dla baristów i miłośników kawy, a także kawowych geeków – Huehuetenango (hue hue). Mamy tu do czynienia ze 100% arabiką odmiany: Caturra, Bourbon oraz Sarchimor. Plantacje położone powyżej 1900m zapewniają wysokiej jakości ziarna, dzięki korzystnemu umiejscowieniu. Obróbka, której poddano owoce kawowca po zbiorach, to obróbka washed.

Już na samym początku możemy zauważyć, jak bardzo profesjonalnie Czarny Deszcz podchodzi do swoich kaw. Na każdej paczce znajdziemy etykietę z krajem i regionem pochodzenia, gatunkiem, odmianą, wysokością upraw, metodą obróbki, datą zbiorów, walorami smakowymi, a także datą palenia. Cała masa informacji, dzięki czemu dokładnie wiemy co pijemy!

Same ziarna zostały wypalone dość jasno, aby wydobyć wszystko co najlepsze podczas alternatywnego parzenia. Twarde, średniej wielkości, już przy otwarciu paczki wydobywają z siebie cudowne aromaty czekolady i orzechów. Po zmieleniu tylko utwierdzają w tych wspaniałych odczuciach zapachowych. W zależności od użytej metody ich zaparzenia wydobywają bardzo zbliżone, jednak delikatnie różne aromaty.

Drip V60

Zaczniemy od klasycznego dripa, który był również pierwszym przystankiem dla nowo nabytych ziaren. Z tym, że u mnie jest to pewna modyfikacja – do podstawki drippera wrzucam ostatnio filtry do Chemexa (były braki w filtrach do dripa, więc trzeba sobie radzić!). Odpowiednio dobrałem grubsze mielenie, ale nie jest do stricte Chemex. Przy grubszym filtrze kawa wyszła niezwykle delikatna – w porównaniu z kolejnymi metodami można by rzecz, że w tym przypadku była nieco przytłumiona.

Jest to idealna propozycja dla osób ceniących sobie raczej te łagodniejsze smaki w filiżance czarnego naparu… W smaku wyczuwalna czekolada i orzechy z lekko wyczuwalnymi nutami karmelu. Warto użyć tej metody, jak i samych ziaren, gdy dopiero zagłębiamy się w świat alternatyw oraz segmentu speciality.

    Parametry użyte do parzenia
  • Ilość kawy: 18g
  • Ilość wody: 300g
  • Czas parzenia: 3:00
  • Temperatura wody: ~96 stopni Celsjusza

French Press

Drugim sprzętem użytym do zaparzenia Gwatemali od Czarnego Deszczu był poczciwy French Press. Zdawać by się mogło, że to takie niepozorne urządzenie, a wydobywa z kawy całkiem ciekawe aromaty! W tym przypadku poza czekoladą i orzechami, wyczuwalna stała się limonka (lub coś na jej podobieństwo). Była to słodka i przyjemna kwasowość, wypełniająca usta zaskakującym smakiem. Pojawiła się jednak dopiero po przestygnięciu – wcześniej w jej miejsce gościł aromat migdałowy.

    Parametry użyte do parzenia
  • Ilość kawy: 18g
  • Ilość wody: 300g
  • Czas parzenia: 4:00
  • Temperatura wody: 96 stopni Celsjusza

Aeropress

Przy przedostatnim podejściu, Gwatemala dostała wycisk na AeroPressie – przy tym zaparzaniu również użyłem nieco innego przepisu niż zazwyczaj. Czy wyszło lepiej? Na ciepło jak najbardziej, jednak tutaj ostygnięcie nie sprzyjało smakowi…

Chwilę po zaparzeniu przyszła pora na próbowanie. Na początek lekka, ale przyjemna, gorycz na wzór kakao/gorzkiej czekolady. Nieco słodyczy dodały nuty marcepanu, a także karmelu i również przyjemnej limonki (mogę się mylić, ale inaczej nie mogę tego sklasyfikować).

Obie kawy parzone były metodą odwróconą, która jest moją ulubioną. Wraz z 30 sekundową preinfuzją, oraz zamieszaniem kawy w celu równomiernego zaparzenia.

    Parametry użyte do parzenia
  • Ilość kawy: 20g
  • Ilość wody: 199g
  • Czas parzenia: 2:00 + 0:30 przeciskania
  • Temperatura wody: 94 stopnie Celsjusza

Wersja na zimno – cold brew

Na koniec zostawiłem sobie najlepsze, czyli wersje na zimno. Akurat jest poranek, więc podwójne orzeźwienie i energia gwarantowane! Kawa przesiedziała całą noc w lodówce, więc można powiedzieć, że zrobiła się sama.. Przy drobnej pomocy.

Tutaj przyszła pora na kolejną improwizację – tym razem przy filtrowaniu. Kawka zrobiona, wszystko fajnie, a ja nie mam przy sobie ani dripa, ani filtrów. Za to miałem AeroPress! Powiem, że pierwszy raz filtrowałem cold brew przeciskają je przez tubę, jednak poszło sprawnie i o wiele szybciej, niż miało by powoli skapywać.

Dopiero w tej wersji wyczułem winogrona, które figurują na etykiecie. Bardziej przypominają słodyczą rodzynki, które występują w towarzystwie kakao i orzechów. Całość jest dosyć kwasowa, choć spodziewałem się przyjemnej słodyczy. Niemniej jednak jest smaczne.

    Parametry użyte do parzenia
  • Ilość kawy: 12g
  • Ilość wody: 200g
  • Czas parzenia: 12h

Czarny Deszcz – Tanzania

Druga paczka zakupiona od Czarnego Deszczu, to Tanzania z regionu Karatu. Arabica występuje tu w odmianach Kent, a także Bourbon. Plantacje kawy położone są na wysokościach 1600 – 1800 m n.p.m. W przypadku tych ziaren użyto obróbki honey, a zbiory pochodzą z 2020 roku. Wielkość ziaren rozpościera się od mniejszych, po średnie rozmiary. Są dość twarde i wymagają nieco siły przy mieleniu.

Jest to niezwykła kawa, która kryje w sobie niespodziankę.. Ale o tym później! Delikatna w smaku, palona pod metody alternatywne, daje aromat jabłka i ziół, które zapewniają bardzo przyjemną, lekko kwasową rześkość naparu. Smak zmienia się w zależności od metody, jednak to jabłko i nuty ziołowe są wyczuwalne w każdej metodzie.

Drip V60

Drip poszedł na pierwszy ogień, tak samo jak w przypadku Gwatemali – wcześniej co prawda był cupping, jednak młynek czeka na wymianę i był to raczej test smaku, niż profesjonalne siorbanie. Tak jak wcześniej wspomniałem, był to drip na filtrach Chemexu. Finalny napar był łagodny w smaku, przenikały nuty jabłka, nuty ziołowe nieco przypominające kenijskie smaki. Całość dopełniała słodycz, przypominająca syrop cukrowy.

    Parametry użyte do parzenia
  • Ilość kawy: 18g
  • Ilość wody: 300g
  • Czas parzenia: 3:00
  • Temperatura wody: ~96 stopni Celsjusza

French Press

Jeżeli czekacie na zapowiedzianą niespodziankę, to właśnie nastał ten moment. Z pozoru przyjemna kawa pokazała zwoje drugie wnętrze, zaraz po ostygnięciu. Kojarzycie zupki pomidorowe Amino? Tak! To właśnie zaskoczyło mnie po drugim podejściu do ostudzonego naparu. Możecie się krzywić, jeśli nie piliście nigdy takiej kawy, ale dla mnie był to drugi taki przypadek, więc znałem wcześniej te nuty. Szczerze mówiąc – podobają mi się, wnoszą niecodzienność do codziennej kawy!

Natomiast na ciepło było słodko, jakby się piło kawę z tymbarkiem jabłkowym, bo właśnie w takiej odsłonie wystąpiły tu nuty jabłka. Skąpane były w lekkich nutach ziół, a także orzechów – wyśmienite połączenie.

    Parametry użyte do parzenia
  • Ilość kawy: 18g
  • Ilość wody: 299g
  • Czas parzenia: 4:00
  • Temperatura wody: ~96 stopni Celsjusza

Aeropress

Przy wycisku z AeroPressa poznajemy kolejną odsłonę, występującego w ziarnach aromatu jabłek. Tutaj na myśl przyszło skojarzenie z kwaśnym, zielonym jabłkiem. Nie ma się jednak co krzywić, bo razem z kwasowością pojawia się słodycz miodu i migdałów, oraz aromaty ziół. Jeśli miałbym wybierać między Frenchem, a Aero – wybrałbym ten drugi, bo daje naprawdę pyszną kawę.

    Parametry użyte do parzenia
  • Ilość kawy: 20g
  • Ilość wody: 199g
  • Czas parzenia: 2:00 + 0:30 przecisku
  • Temperatura wody: ~90 stopni Celsjusza

Wersja na zimno – cold brew

Również Tanzania doczekała się, po całej nocy, swojej zimnej wersji – także filtrowanej metodą przeciskową na AeroPressie (spodobała mi się!). Byłem bardzo ciekaw, co ta zaskakująca kawa pokaże na zimno…

I słusznie, bo efekt był wspaniały. Próżno szukać tu porównania, do znanych nam w smaku „kawowych nut”, sama owocowa słodycz, a także orzeźwienie. W smaku prawie identyczne, jak jabłkowy sok z miętą, do którego dorzucono lekko wytrawne zioła. Do tego delikatna, miodowa słodycz… Jestem na TAK!

    Parametry użyte do parzenia
  • Ilość kawy: 12g
  • Ilość wody: 200g
  • Czas parzenia: 12h

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.